Chce do Warszawy. Niczego tak mocno nie pragne, aby tylko po raz kolejny wjechac do Warszawy. Wiele nie potrzebuje, chce wylacznie przywitac miasto, z ktorym sie pozegnalem podczas ostatniej podrozy. Tak-tak, warto pojechac. Niecierpliwie warto. Wiec, szukam dziure w martwym bialoruskim czasie, wsiadam do LADnej, lece. 330 km - po terenie ErBe, 160 - po ziemi polskiej, i jezeli sie uda szybko przesunac sie przez granice, - za siedem godzin juz widze z pasow Brzeskiego traktu mglista sylwetke Palacu Kultury. Ale nie dojezdzam kilkanascie keme - wpadam do Tomka na Grochowie. Warto odpoczac. Wreszcie dzis wieczorem, a moze i na dzien jutrzejszy to przeniesiemy, wjezdzamy do centrum. Hmm, co ja widze? Miasto jest niby to samo, ale razem z tym - inne, niepodobne do tamtej Warszawy, z ostatniej podrozy. Wzrokiem sprobuje zrozumiec - co sie zmienilo? Wreszcie zaczynam wyodrebniac szczegoly: nowe wiezowce, wyrosniete za taki krotki czas, - raz, rozmaite centrum handlowe - dwa, na ulicach - coraz nowoczesniejsza komunikacja - trzy, bardziej agresywna reklama bije po oczach - cztery, nieznajome przeboje w radiu - piec. Czesc, siedem, osiem, i tak dalej, tak dalej... W tym momencie, z jednej strony, ogarnia mnie przykra nostalgia, ze juz nie zobacze wiele z tego, co wzbudzilo moj interes polroka-rok temu, zostawilo wtedy slady w pamieci... Ale z drugiej - wyczuwam zachwyt, poniewaz znowu mam co zobaczyc! Naprawde, jest wielki, niesamowity ruch.

I jeszcze. Wieloletnie obserwacje zmian na przykladzie stolicy Polski coraz bardziej daja mi zrozumiec, ze prawdziwy postep zycia omina Republike Partyzantow i Bulby, a warszawskie podroze tyle ze pozwolaja pocalowac ogon uciekajacej przede mna cywilizacji. Pocalowac, aby potem wrocic w swoje ojczyste krzaki. Niestety, krzaki te nikt nie wycina i robia sie one coraz gestsze...




Pomyslij 7 razy, zanim cos tu wpiszesz:
 
05.01.2014, 14:36 :: 178.23.107.38

efes

Warszawa - ja się tam niesamowicie męczę. Odpoczywam tylko w terenie poza miastem. Niemen w BY - to jest cudo. I jak pusto. Stada dudków, lecące białe czaple, skaczące szczupaki. I całkowity brak reklam w terenie poza miejscowościami ( a również w wielu mniejszych). Każdy inaczej dostrzega piękno.
23.02.2008, 23:19 :: 82.160.204.207

klimson.fotolog.pl

warszawa, warszawa, warszawa.
Tańczymy labada, labada, labada.
Warszawie mamy to samo, zamki, trakty, stara prage, nie potrzeba nam Krakowa.
24.01.2008, 21:50 :: 62.121.92.161

danieluk

A ja tęsknie za Mińskiem.
22.01.2008, 19:29 :: 212.76.37.204

kumpludruhu

fajna notka...
20.01.2008, 14:00 :: 62.216.208.127

anuszka

Siergiej, jedź raczej do Krakowa. Tam się nic nie zmienia. Od kilkuset lat... ;-)

A cywilizacja... To bardziej to, co mamy w głowach, niż to co mamy wybudowane dookoła.

Siedzę w Niemczech i widzę, że oni przecież ZAWSZE byli przed nami. Gdy Polacy pojawili się w Polsce i zaczęli budować drewniane gródki - Niemcy już dawno byli u siebie i mieli zamki z kamienia. I tak dalej, już od 1000 lat. Mam się tym załamywać? :-)

20.01.2008, 11:26 :: 89.100.44.223

gbajson

Też tęsknię do Warszawy.
Już za tydzień!
Wróć