Pierwsza wyprawe do Niemiec - zapamietam na cale zycie. Pokonalismy ponad 2000 km tam i tyle z powrotem. Noc w Warszawie, noc w Szczecinie, zatem - Wuppertal. Bylo to w maju, ale do dzis jestem pod wrazeniem. Cel wypadu - kupno samochodu dla przyjacielki, przyjrzenego przez internet. Dziekujac polskim melinom tylko jedna dobe w ciagu tygodnia bylo ciezko - pomiedzy Szczecinem a punktem gdzies przy granicy DE-NL. Doba bez snu, doba w drodze, 800 km za kierownica w jedna strone. Wykonczenie i szczescie, upadek sil i sukces. Lubie kiedy ostro. Bog mi nie daje latwej drogi, musze walczyc o wszystko, mam taki los.



Najgorsze uczucie - kiedy juz ranek, a sen nie idzie. Wyjechalismy ze Szczecina o 23:00 pawlowym fordem Ka. Siedzialem z tylu, na miejscu gdzie nie chodzi o wyprostowaniu. Autokibel. Potworne zmeczenie. Gdzies 4-a rana.



Przerazaja wiatraki. Dla obywatela Bialorusi - widok fantastyczny. W nocy mrugaja czerwonym, w dzien - machaja skrzydlami. Rosja namietnie skrzypi zebami.



Ten facet troche rozluznil i zblizil rzeczewistosc do terenow ErBe. Dzieciel drogowy (poranny).



A jednak nie wszystko Sowieci znyszczyli. Calkiem niepodobne te niemieckie tereny do naszych. Prawie Abchazja.



Pawel (chwala mu, bo sie zglosil do tej wyparwy z nieznanymi Bialorusinami!) sie cieszy biurowi z tablicami. Szczerze mowiac, ja w tym momencie znajduje sie w stanie granicznym pomiedzy snem a zyciem. Tylko swiadomosc, ze jestem w Niemczech, nie pozwala mojemu honorowi uderzyc twarza do dojczenasfaltu.



Kazda taka tablica kosztuje minimalnie 50 euro. Zlote przeboje. Wybralismy t.zw. "zolta" 5-dobowa niby dla obywatela UE. "Czerwona" dla "innych" kosztowala blisko 200. Jakos sie wykrecimy.



Co ja tutaj robie? Wuppertal ma kiepskie schematy do wyjazdu? Raczej niewyspani jestesmy. Po dlugim kreceniu, wreszcie trafiamy do autobanu.



Jezeli z tylu to auto - eurokibel, z przodu - calkiem niezly dynamiczny samochod. Mialem w nim na wymiane za kierownica kilkaset keme drogi powrotnej.





Druga polowa doby bez snu. Czlowiek wszystko wytrzyma. Tu chyba juz Toyota kirowalem. 120 km/h. Do Sczecina zostalo jakies 600 km.


Pomyslij 7 razy, zanim cos tu wpiszesz:
 
15.09.2008, 23:55 :: 217.21.53.234

twoserge

maciek: jutro pokaze -ide po paszport do konsulatu.
anuszka: Zapamietalem ta podroz z przyczyn trudnosci, wykonczenia, obawy czy uda sie. Niemcy tak bardzo i nie widzialem - caly czas autobany, autobany. Nad morzem tylko blizu Swinoujscia, ale to bylo kilka dni pozniej.

15.09.2008, 15:09 :: 193.17.14.252

maciek

świetny fotoreportaż. ciekawe, czy się w tym roku zobaczymy, czwarty raz. aa... nie wiesz może, czy nie planują tam u Was znieść dla nas wiz?
15.09.2008, 13:17 :: 83.26.215.193

Bezprinuki

Wolę polski bajzel niż białoruski lub niemiecki porządek.głupota ma charakter internacjonalistyczny zrodzony z nieszczęsnych rodziców
15.09.2008, 12:26 :: 85.128.117.154

anuszka

"Podroz do Niemiec - zapamietam na cale zycie."

Mam nadzieję, że nie będzie to twoja ostatnia w życiu podróż na zachód Europy. :-)

Byłam w życiu po obu stronach tej magicznej bariery: Najpierw żyłam w zamkniętym świecie, gdzie każda podróż za granicę wydawała się podróżą życia. Teraz żyję w świecie, gdzie podróżą życia można by nazwać może... lot na orbitę? ;-) Aż mi głupio, że jeszcze nie byłam w Chinach, bo już chyba wszyscy moi znajomi tam byli... :-D

Kiedyś głupi wyjazd do Czechosłowacji był wielką przygodą, najeżoną biurokratycznymi trudnościami. Lot do USA wydawał mi się podróżą życia. Ale tylko przez chwilę. Wkrótce wszyscy zaczęli tam latać.

Gdy mój brat miał wybrać sobie kraj, do którego jechać na stypendium, rodzice po staroświecku radzili mu: "Jedź raczej do Hiszpanii niż do Austrii, bo to dalej i nie wiadomo czy będziesz miał potem szansę tak daleko pojechać." Lecz my z bratem jesteśmy już nowym pokoleniem i mówimy: "Hiszpania? Ale jaka to zagranica?"

Co roku, służbowo i na wakacje, jeżdżę do kilku różnych krajów. Gdy ostatnio zamieszkałam w Niemczech, rodzice mówili: "Pewnie czujesz się tam jak na obczyźnie?" Otwarłam szeroko oczy: "Jakaż to obczyzna? Wszędzie mamy ten sam Internet!" :-)

Zresztą i moi nieszczęśni rodzice ostatnio po 3 razy w roku jeżdżą na zagraniczne wycieczki.

Nie piszę tego, żeby się chwalić. Po prostu, żeby pokazać jak świat nagle stał się mały. Białoruś jest dla mnie dalej niż Izrael. Bo do Izraela nie potrzebuję wizy, a na Białoruś - tak (i nie wiem czy po ostatnim wyskoku jeszcze mi ją dadzą ;-) ).
15.09.2008, 12:19 :: 217.21.53.234

twoserge

anuszka :d dzieki
15.09.2008, 00:31 :: 85.128.117.154

anuszka

Dla mnie te ich wiatraki to jedna wielka pomyłka. Nie pomogą na energetyczny monopol Rosji. Żeby napędzić jedną lokomotywę elektryczną, potrzeba co najmniej 20 wiatraków. Musieliby całe Niemcy tym żelastwem zastawić. Oni mają jakieś irracjonalne wierzenia jeśli chodzi o ekologię. Partia zielonych jest tam poważną siłą i sprzeciwia się energetyce jądrowej. A tymczasem - powinni budować elektrownie jądrowe. Bo te wiatraki są tak naprawdę tylko do robienia wrażenia na ludziach - "jacy to my nie jesteśmy nowocześni i ekologiczni".

Co w Niemczech robi wrażenie na Polakach - to porządek. Ale podobne wrażenie zrobił na mnie porządek na Białorusi. To Polska jest bajzlem, umieszczonym przez przypadek pomiędzy dwoma bardzo porządnymi krajami.
14.09.2008, 17:52 :: 195.189.142.180

lupure

Zachód, szczególnie po raz pierwszy fascynuje w pewien sposób swoją odmiennoscią. Ja pierwszy raz bylem tam w roku 1990 - to bylo mocne uderzenie, gdyż kontrast między PL, a Niemcami byl wtedy większy niż obecnie między Bialorusią a Zachodem..
Np. gdy oglądalem wieczorem wystawe sklepową - uderzylem glową o szybe, tak była czysta, że praktycznie stała się niewidoczną barierą - w PL wtedy zjawisko niespotykane..
Przejazd przez byly DDR albo jak kto woli NRD też dostarczł wrażeń i to zderzenie obrazów WSCHÓD - ZACHÓD na zawsze pozostawilo wspomnienia..
Jednak zawsze z przyjemnością wracam do mojej POlSKI !

Wróć