Byl to dzien wyborow - niedziela 28 wrzesnia. Spedzilem go w trzech godzinach na poldzien od Minska - na wsi. Tym razem oprocz zwiedzania krewnych mialem okreslony cel - znalezc jakakolwiek informacje o przodkach mego dziadka. Watpilem, szczerze mowiac, pamietajac rozwalone czasem chaty i coraz wiekszy brak starszych ludzi. Ale z otworzylismy sporo ciekawostek na takim malutkim kawaleczku poleskiego kraju.



Krzyz obronczy w zachodniej czesci wsi i jeden z licznych krzyzy cmentarnych.
Krzyze w strojach ludowych - tradycyjnych dla tego terenu.



Dziadek Wiktor. "Wiktor Romanowicz", - rzekl. Nie poznalem chlopa-dziadka w tym krotkim momencie znajomosci.



Dzis wybory. Sklep zamkniety - w klubie koncert. Po koncercie sklep otworzono...



A to dowod, ze lat dwiescie temu szlachta odwiedzala miejscowy kosciol, a spoczywac wiecznie...



...rowniez szla do miejscowej ziemi. Co prawda znalezlismy polska czesc cmentarza wielkimi wysilkami - teren zaniedbany i calkiem gesto zarosniety przez krzaki. Przedarlismy jakos - i prosze. Czesc kamieni leza na ziemi i potrzebuja podniesienia. A ile tych nagrobkow w czasy wscieklego bolszewizmu chlopi porozciagali bezkarnie?!



Dynie sie urodzily. Uwielbiam biale pestki.



Polem.


Pomyslij 7 razy, zanim cos tu wpiszesz:
 
01.10.2008, 18:29 :: 87.205.249.127

:)

Jak zawsze miło obejrzeć nowe fotki na tym blogu :)
Wróć