Strasznie lubie wyjazdy w "tereny". Tym razem kumpel zaprosil mnie pozwiedzac Kapyl (Kopyl). To miasteczko lezy pomiedzy Sluckiem a Neswiezem w 120 km na poludniu od Minska. Mimo ze byl piatek trzynastego zdecydowalem sie na podroz. I slusznie zrobilem, poniewaz nastepnego dnia sniezna zima juz opanowala kraj i porobic zdjecia daloby sie z trudem.



Jak ma byc: Lenin na placu centralnym obok administracji rejonowej.



W tym samym obszarze - tzw. deska hon(rr)oru:)















Centrum miasteczka nie robi wrazenia zacofanego, nawet taksowki o dziwnym zielonym oznakowaniu spokojnie czekali klientow. Przyszlismy do wniosku, ze sa to nielegalne wozy, poniewaz czasem mozna bylo zobaczyc i normalnie oznakowane samochody - z "szachami".









Sklepy mile zdziwili o prawie 2-krotnie nizszymi niz w Minsku kosztami mleka, smietany i serow. Kopylska mleczarnia panstwowa dba o dochodach obywateli miasta.





Srodki komunikacji - sa przewaznie rowery, komunikacji miejskiej nie zauwazono, tylko podmiejska, jezeli sadzic o nazwach przystankow na tablice.


Pomyslij 7 razy, zanim cos tu wpiszesz:
 
27.01.2012, 22:06 :: 77.255.246.15

P.

Nie widzę tego wpisu o miasteczkach prowincjonalnych na głównej stronie bloga. Czemu...? :/
22.01.2012, 09:06 :: 178.120.4.208

twoserge

co w tym budynku nie wiem. podobno jakis uniwermag
21.01.2012, 01:21 :: 109.243.177.249

P.

Też lubię wyjazdy do miasteczek prowincjonalnych, niestety na Mazowszu coraz mniej takich z klimatem. Grafika z dziewczyną z chlebem świetna, lubię takie słoneczne przesłanie, pozytywna energia, wiem, że utopia, ale jakoś lżej żyć z taką wizją :)
19.01.2012, 14:58 :: 62.121.122.148

jabol

Masło, twaróg, śmietana, mleko,sery..zawsze lepiej niż rutynowe "Alkohole 24h" he he.
Ten budynek z ciekawym muralem (kobieta, chleb i bociany) to co to - dom kultury?

No i stara waga - przypomniało mi się dzieciństwo, szkoda, że takich coraz mniej.
Wróć