Wrocilismy z podrozy, a Marusia nie zyje:((( Bylo to 25 kwietnia. Rodzice, ktorzy codziennie jej odwiedzali, powiedzieli, ze coraz gorzej wygladala i w przedostatni dzien przed odejsciem juz na nic nie reagowala. Dostalismy wstrzas co tu gadac - po tygodniu milych wrazen z Polski zobaczyc trup kochanego zwierz... nie nie moge tak powiedziec - kochanej kolezanki. Przeciez mieszkalismy razem ponad 16 lat, dostalem Marusie na 20-lecie malucienkim kociaczkiem i hodowalem przez te lata. Byla niewidoma, poniewaz w wieku 2-ch lat spadla z balkonu uderzyla sie glowa o asfalt - od tego czasu przestala widziec, ale w mieszkaniu orientowala sie znakomicie - i patrzac na nia nie mozna bylo pomyslec, ze to slepy kot... Pochowalismy ja pare dni temu w Ciareszkach w brzozowym gajku, i wiecie - zaluje chyba wiecej, niz kiedy stracilem od kilku lat chora babcie. Sa historie, ze kiedy pan psa umiera, pies przychodzi na grob pana i umiera na nim rowniez. Mialem identyczne uczucia - chcialo mi sie umrzec na grobu Marusi. Zegnaj kochana! Przyroda jest niepowtarzalna i takiej inteligentnej kotki ja juz nigdy nie spotkam! Zdjecie zostalo zrobione 9 kwietnia - jedno z ostatnich jej zdjec.


Pomyslij 7 razy, zanim cos tu wpiszesz:
 
29.04.2012, 10:14 :: 79.191.110.42

smugler

RIP Marusia :(
28.04.2012, 23:38 :: 93.105.26.41

sławek

No cóż tak to właśnie bywa niestety, że na życie człowieka składa się kilka żyć naszych pupili, których traktujemy jak członków rodziny. Myślę Siergiej, że aby ukoić zwój żal powinieneś przygarnąć jakiegoś innego bezdomnego kotka, zobaczysz jak to zwierzę Ci się odwdzięczy za Twe dobre serce.
28.04.2012, 22:56 :: 178.73.59.7

R

Wiem dobrze co czujesz, nie potrafię pomóc w smutku, ale wiedz, że nie jesteś sam w takim trudnym momencie.
Wróć